poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Nagroda im. Kapuścińskiego w czasach postprawdy

18 marca 2017 r. ogłoszono nominowanych do nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki (tutaj). Wśród wymienionych tytułów jest między innymi "Głód" Caparrósa, o którym już pisałam na blogu (tutaj). O ile nominacja tego tytułu w ogóle mnie nie zdziwiła, o tyle zaskoczyła mnie treść postscriptum do ogłoszonych wyników. Otóż napisano tak: 

"Jury zwraca uwagę, (...) że w dziełach, będących efektem ogromnej pracy dokumentacyjnej, jak niektóre z nominowanych reportaży, indeksy powinny być normą. Tymczasem żadna z nominowanych książek nie została przez polskich wydawców zaopatrzona w indeks (...). Normą powinna być też bibliografia (w tym internetowa). Te niedostatki – zwłaszcza brak bibliografii – świadczą o braku szacunku do czytelnika, obniżają dokumentacyjną wartość pracy autorów (...)". 

czwartek, 6 kwietnia 2017

"Pozwól rzece płynąć"

"Pozwól rzece płynąć" Michał Cichy,
Wydawnictwo Czarne, 2017 rok.


"Pozwól rzece płynąć" M. Cichy
Jak widać nie mogę się coś ostatnio zmobilizować do regularnych wpisów na bloga... Ale co ja poradzę, że trafiam na takie książki, które raczej skłaniają by się zatrzymać w ciszy i spokoju, i pomilczeć ;)

Sięgnęłam po "Pozwól rzece płynąć", bo tytuł ciekawy, okładka ładna i recenzje dobre. Ponieważ to dość cienka pozycja pomyślałam, że przeczytam raz dwa. Zaczęłam i... od początku musiałam przestawić się na inną prędkość czytania niż zazwyczaj. Musiałam pozwolić płynąć tej książce swoim tempem, bo inaczej wpadałam w jakieś zawirowania.

Płynęłam tak sobie przez opis kawałka Warszawy, pogody i widoku na park, przez historie o pani z kiosku i znanym na całe osiedle psie. I wcale nie było nudno! To było jak medytacja, nad codziennością, nad tu i teraz.

"Spokój jest najczystszym z dóbr. Nigdy nie jest go za dużo, nigdy się nie wyczerpuje i zawsze może być głębszy. To on daje miejsce pod wszystko pozostałe. Jest jedyną rzeczą, o którą warto się starać. A kiedy się o niego postaramy, inne rzeczy zaczynają przychodzić bez starań."*

poniedziałek, 13 marca 2017

"Pragnienie" Flanagana

"Pragnienie" Richard Flanagan,
Wydawnictwo Literackie, 2017 rok.

"Pragnienie" Richard Flanagan
Od dłuższego czasu w różnych programach literackich i magazynach o książkach napotykam się na twórczość dwóch pisarzy, którzy są niezwykle dobrze oceniani przez krytyków i chwaleni przez czytelników, a mi niestety ich twórczość była do tej pory całkiem obca. Mam na myśli Richarda Flanagana i Davida Fostera Wallace'a. Postanowiłam wreszcie nadrobić zaległości i dzisiaj będzie o tym pierwszym.

Richard Flanagan jest australijskim pisarzem, reżyserem i scenarzystą filmowym. Pierwszą swoją powieść "Death of a River Guide" opublikował już w 1994 roku, ale w Polsce ukazała się dopiero "Księga ryb Williama Goulda" w 2004 roku. Potem długo, długo nic, aż w 2015 roku w Wydawnictwie Literackim ukazał się przekład nagrodzonych Bookerem "Ścieżek Północy" i później już co roku kolejny tytuł.

Najnowsza książka Flanagana w polskim przekładzie ukazała się w styczniu. "Pragnienie" to dwie równoległe opowieści, obie osadzone w połowie XIX wieku. Miejsce akcji pierwszej z nich to Ziemia Van Diemena (obecnie Tasmania) z małą Aborygenką w roli głównej, drugiej - Anglia z Karolem Dickensem jako głównym bohaterem. Oba wątki przeplatają się i trzymają czytelnika w napięciu ale jeśli potrzebujecie wiedzieć trochę więcej szczegółów, zerknijcie na opis na okładce - nie umiałabym zwięźlej i konkretniej streścić tej historii, więc już się nie wysilałam, tylko wstawiłam Wam zdjęcie.

"Pragnienie" Richard Flanagan
Od siebie mogę powiedzieć, że była to bardzo dobra lektura, wciągająca i poruszająca, niestety też bardzo smutna. Bo to opowieść nie tylko o pragnieniu, ale i o upadku - Aborygenów, kolonizatorów, kobiety, mężczyzny, nadziei i ambicji... Tym niemniej polecam. A sama z pewnością sięgnę po pozostałe książki autorstwa Flanagana. Czego i Wam życzę ;)

Jeśli chcielibyście sięgnąć do źródła to tutaj znajdziecie stronę autora. W sieci nie brakuje też wywiadów z Flanaganem, jeden z wielu możecie znaleźć na onet.ksiazki.pl do przeczytania lub do wysłuchania w radiowej Trójce w audycji "Z najwyższej półki".

A jakby ktoś chciał poczytać trochę o Aborygenach to taki ciekawy blog znalazłam - przedeptane.pl :)

niedziela, 5 marca 2017

"Ból" Z. Shalev

"Ból" Zeruya Shalev,
Wydawnictwo W.A.B, 2016 r.

"Ból" Z. Shalev
Ostatnio taką mam refleksję, że za dużo czytam słabych książek. Prawie zawsze staram się wybierać tytuły po wcześniejszym sprawdzeniu recenzji, nagród lub z rekomendacji osób, których gust literacki sobie cenię. Wszystko po to, żeby oszczędzić sobie rozczarowania i straconego czasu. Tu, pomimo podjętych wcześniej działań zwiadowczych, nie udało mi się uniknąć zawodu...

"Ból" to na początku książka o cierpieniu, zarówno cielesnym i emocjonalnym. Bohaterka, niczym kobieta z okładki, odczuwa ból napiętych strun relacji z mężem, z dziećmi, z kochankiem... Cierpli, plącze się, próbuje uwolnić. I ten ból na prawdę czuć, to największy plus tej książki.

Całość to w 40% romans napisany dobrym językiem, później trochę dramatu i nieco zbyt patetyczne zakończenie... Miała być znakomita książka, jedna z najlepszych 2016 roku*. Powiem krótko - mi się nie podobała.

niedziela, 12 lutego 2017

Beksińscy wg Grzebałkowskiej

"Beksińscy. Portret podwójny" Magdalena Grzebałkowska,
Wydawnictwo Znak, 2014 r.

Na początku podzielę się z Wami takim osobistym doświadczeniem. Otóż często czytam kilka książek równolegle, najczęściej sięgam wtedy po różne gatunki i wybieram lektury wymagające różnego poziomu zaangażowania emocjonalnego, czyli coś ciężkiego przeplatam z lżejszymi pozycjami. Tutaj od razu poczułam, że tak się nie uda. Już po pierwszych stronach wiedziałam, że to historia, która będzie wymagać 100% mojego zaangażowania.

Nie jestem ani miłośniczką twórczości Zdzisława Beksińskiego, ani tym bardziej fanką radiowych audycji jego syna, Tomasza. W sumie sięgnęłam po tę książkę głównie ze względu na autorkę i film "Ostatnia rodzina". I nie żałuję.

To biografia podwójna; poruszająca intelektualnie i emocjonalnie, miejscami przerażająca i straszna, niekiedy nadspodziewanie zabawna. 

środa, 1 lutego 2017

Dzieci w państwie opiekuńczym

"Dzieci Norwegii. O państwie (nad)opiekuńczym" Maciej Czarnecki,
Wydawnictwo Czarne, 2016 r.


Miałam dużo obaw co do tego reportażu, a pierwsza i największa była o to, czy nie jest on pisany pod z góry założoną tezę, zawartą zresztą już w tytule. Kolejna dotyczyła tego, że jak z każdej pojedynczej historii ludzkich losów, a z takich historii składa się ta książka, warto wyciągać wnioski, ale nie koniecznie uogólnienia. Że na przykład Norwegia to zły kraj, bo państwu X odebrano dzieci w skandaliczny sposób na podstawie niesprawdzonych informacji.

I niestety kiedy zaczęłam już lekturę moje obawy zaczęły się potwierdzać. W dodatku już na początku czytamy:

"W Polsce pieszy będzie czekał posłusznie na czerwonym świetle. Norweg, jeśli nic nie jedzie, ruszy do przodu - przecież ocenił, że jest bezpiecznie."

Historia rodzinna Moniki Sznajderman

"Fałszerze pieprzu. Historia rodzinna" Monika Sznajderman,
Wydawnictwo Czarne, 2016 r.


To powieść, od której dostajemy właściwie dokładnie to, czego się spodziewamy po przeczytaniu opisu z okładki. Historia rodzinna sięgającą do końca lat '80 XIX wieku, skoncentrowana jednak na dwudziestoleciu międzywojennym i czasach drugiej wojny światowej.

Jest to powieść autobiograficzna i choć jej autorka, ze względu na swój wiek, nie była bezpośrednim świadkiem ani uczestnikiem opisywanych zdarzeń, to jej świadectwo jest niezwykłe przez sam fakt, że łączy ona w sobie historie dwóch zupełnie różnych rodzin: z jednej strony polskich żydów z których większość zginęła w wyniku prześladowań, a z drugiej strony polskiego ziemiaństwa, którzy żyli niejako obok Holocaustu.