Pokazywanie postów oznaczonych etykietą booker. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą booker. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Przegapiony Booker


"Poczucie kresu" Julian Barnes,
Wydawnictwo Świat Książki, 2011 r.

Rzadko piszę tutaj o książkach wydanych dawno temu, ale dzisiaj będzie wyjątek, bo "Poczucie kresu" zdecydowanie na to zasługuje.

Generalnie staram się śledzić większość najważniejszych nagród literackich i chociaż niestety nie jestem w stanie wszystkich nagradzanych tytułów czytać, to jednak mniej więcej kojarzę tytuły, po które obiecuję sobie sięgnąć przy najbliższej okazji. Jednak Nagrodę Bookera w 2011 roku kompletnie przegapiłam i w dodatku nigdy nic Barnesa nie przeczytałam. Ale jak mówią "lepiej późno, niż wcale". I tak też zrobiłam, a przyjemność miałam przy tym ogromną.

Tytuł brzmi może trochę pretensjonalnie, ale nic z tej pretensjonalności nie znajdziemy w tekście. Mamy tu historię czterech przyjaciół powoli wchodzących w dorosłe życie, rozmowy o literaturze, filozofii, miłości, śmierci itp.; wszystko to w klimacie akademickich rozważań. Jest też pewna tajemnica, która ich trochę łączy, a trochę dzieli. Mijają lata, a zagadka powraca, już w całkiem innych okolicznościach. Jest ona po części pretekstem dla narratora do spojrzenia na młodość głównych bohaterów z perspektywy kilkudziesięciu lat i refleksji nad tym, jak różnie odbieramy rzeczywistość w zależności od tego, skąd na nią patrzymy.

Nie obędzie się bez gorzkich refleksji, ale Barnes ma też sporo sympatii dla swoich bohaterów i mimo wszystko jest dla nich raczej wyrozumiały. Tak czy inaczej, daje do myślenia i książka wcale nie jest taka lekka jakby się mogło na początku wydawać.

Zdecydowanie polecam i sama zaraz sięgam po "Papugę Flauberta", czyli chyba najbardziej znaną powieść Juliana Barnesa. Wkrótce dam znać czy się nie rozczarowałam.

PS. Fajną i porządną recenzję znajdziecie na stronie www.dwutygodnik.com.